Kardynał Barcelony Lluís Martínez Sistach przyznaje, że papieskie uroczystości w bazylice Sagrada Familia (Świętej Rodziny) pokazały światu Katalonię jako mocną i zręczną pod względem tak artystycznym jak i organizacyjnym i przyczyniły się do jeszcze większego rozsławienia świątyni zaprojektowanej przez Gaudiego. Mówi o tym w rozmowie z Marią-Paz Lopez, która opublikowana została w dzienniku Lavanguardia.
My Katalończycy nie jesteśmy ludźmi, którzy szczególnie ukazują uczucia, ale przyjęcie Ojca Świętego było bardzo ciepłe i piękne. Była to historyczna wizyta dla miasta i diecezji. Kiedy podróżuję za granicę nie jestem pytany o katedrę, która wywodzi się z cudownego gotyku, ale o Sagrada Familia. To ikona naszego miasta. Papieża do katedry nie zaprosił polityk, tak więc jego wizyta miała wymiar pasterski. Związany z Kościołem cel pielgrzymki – poświęcenie Sagrada Familia został uzupełniony przez odwiedziny Nen Déu i rodzin z niepełnosprawnymi dziećmi. Wszyscy byli bardzo rozemocjonowani i szczęśliwi gdyż mogli zobaczyć jak papież obejmuje ich dzieci. Ostatni papieże charakteryzowali się obroną godności ludzkiej, co w dziele Nen Déu nabiera nowego wymiaru.
Papież podniósł w Santiago i w Barcelonie problem laicyzmu.
Zgubiliśmy ducha zmiany. Kiedyś było więcej współpracy, częściej szukało się pozytywnych punktów i jedności, uznawało się rzeczy tworzone przez jednych i drugich. To zniknęło; istnieje obecnie pewna tendencja do laicyzacji, co nie jest pozytywne. Państwo jest swieckie ale społeczeństwo nie ponieważ jest zbudowana z ludzi, z których wielu jest wierzących. Państwo jest bezwyznaniowe, a Konstytucja narzuca świeckość. Redukcja wiary do sfery osobistej lub zamknięcie w zakrystii nie jest wolnością religijną ani autentyczną świeckością.